Radca prawny obrońcą w procesie karnym

Obrona personelu medycznego

Mało kto wie, ale od ponad 1,5 roku każdy radca prawny może być obrońcą w procesie karnym.

Oczywiście jeżeli tylko zechce podjąć się tej trudnej sztuki. Trzeba być do niej należycie przygotowanym.

Co ciekawe i w obronach karnych można znaleźć swoją niszę, wąską specjalizację – jak np. obrony oskarżonych w procesach medycznych, gdy prokuratura zarzuca oskarżonemu spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Żeby być dobrym obrońcą lekarza czy pielęgniarki prócz dobrej znajomości przepisów procedury karnej trzeba znać choćby specyfikę zawodu, prawo medyczne oraz prawa pacjenta.

Poniżej krótki film o tym, w czym może pomóc radca prawny przygotowany przez OIRP w Toruniu.


Sieć szpitali

Plan stworzenia systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej zwany popularnie siecią szpitali – to jeden z kluczowych projektów Ministerstwa Zdrowia i Ministra Radziwiłła, który bardzo podoba się także premier Szydło. Obecnie jest jeszcze na etapie projektu, a już wzbudza ogromne kontrowersje w środowisku lekarzy, a przede wszystkim dyrektorów szpitali, zwłaszcza tych niepublicznych.

O sieci szpitali  z punktu widzenia dostępu pacjentów do lekarzy rozmawialiśmy także niedawno podczas roboczego spotkania z Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

            Pomysł sieci szpitali opierać się ma na szpitalach zakwalifikowanych do PSZ przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Szpitale w sieci mają mieć zagwarantowane kontrakty na świadczenia zdrowotne z zakresu leczenia szpitalnego, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) oraz nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej bez przeprowadzania procedury konkursowej. Sieć szpitali ma pochłonąć około 85% środków przeznaczanych obecnie na leczenie szpitalne.

            Co więcej świadczeniodawcy z danego województwa mają być kwalifikowani do jednego z sześciu poziomów świadczeń.

            Pozostałe szpitale, które nie trafią do sieci szpitali, aby leczyć w ramach kontraktów z NFZ będą musiały przejść procedurę konkursową. Do podziału będzie jednak tylko niewielka część pieniędzy, co oznacza prosty rachunek – niskie, niedoszacowane kontrakty dla tych placówek.

            Pierwsze wykazy szpitali zakwalifikowanych do PSZ mają być gotowe do końca marca 2017 r. Ryczałty mają być przyznawane aż na 4 lata, a ustawa nic nie mówi np. o uzależnieniu ryczałtu od liczby przyjętych pacjentów.

            Projekt rozporządzenia, który ma regulować szczegółowe kryteria kwalifikacji świadczeniodawców do poszczególnych poziomów systemów zabezpieczenia oraz profile poszczególnych poziomów, ma być przekazany do publicznych konsultacji  dopiero w momencie przyjęcia ustawy przez Sejm RP, zaś sieć szpitali ma zacząć funkcjonować już za 6 miesięcy, od 1 lipca 2017 r. Nie wiadomo zatem czy będzie kiedy te konsultacje przeprowadzić.

Wątpliwości

            Zostało niewiele czasu. Rodzi to poważne obawy, że reforma będzie źle przygotowana i  będą ogromne problemy po pierwsze z kwalifikacją szpitali do sieci, a po drugie (a chyba najważniejsze) z zagwarantowaniem pacjentom świadczeń z zakresu leczenia szpitalnego.

            Pojawiają się głosy, że nowy pomysł Ministerstwa Zdrowia uderzy przede wszystkim w małe szpitale prywatne takie, które nie mają kontraktów z NFZ na izbę przyjęć lub SOR, oraz te publiczne, które posiadają także oddziały, które znajdą się poza siecią. Oznaczać to może ich zamknięcie lub stanięcie po kontrakt na nie do konkursu, gdzie pieniędzy do podziału będzie niewiele. Może to pozbawić pacjentów opieki specjalistycznej, lub jeszcze bardziej wydłużyć kolejki.

            Tak duża reforma systemu opieki zdrowotnej powinna być wprowadzona z rozwagą i uwzględnieniem głosów samych zainteresowanych.


potrzebujemy prawnikaSiedzimy w restauracji przy kawie i herbacie i tak sobie rozmawiamy:

  • Pani mecenas, my dotąd nie potrzebowaliśmy prawnika… (mówi szef dużej kliniki, a właściwie kilku rozsianych w okolicach Warszawy i w samej stolicy)
  • Jak to? – pytam
  • No jakoś sobie radziliśmy, mieliśmy wzory z internetu i całkiem niezłą księgową, bazowaliśmy na zaufaniu do naszych lekarzy. Dopiero teraz wypłynął ten duży problem….

Czarna owca

Jak się okazało problemów dostarczył jeden lekarz, z którym kontrakt rozwiązano ponad dwa lata temu.

W wielu przypadkach dokumentacja medyczna okazała się być niepełna, bez zgód pacjentów, bez planów leczenia.

Co więcej lekarz przeprowadził kilka zabiegów, na które klinika nie miała wykupionej dodatkowej polisy, która była niezbędna!

Część pacjentów zaczęła kierować swoje roszczenia przeciwko klinice. Z niektórymi nawet wstępnie dogadano się „polubownie”, ale na tę okoliczność nie było żadnych dowodów, co  jeden pacjent wykorzystał składając pozew do sądu.

I tutaj trzeba zadać sobie pytanie retoryczne – co jest lepsze – profilaktyka (zapobieganie), czy długie i często kosztowne leczenie?

Szef kliniki poprosił o pomoc znajomego prawnika, kolegę jeszcze z czasów ławy szkolnej. Ale kolega był dobry w zupełnie innej dziedzinie prawa i nie znał się na prawie medycznym, prawach pacjenta, nie znał także specyfiki procesów sądowych w sprawach o błąd medyczny. Nie sprawdził się. Szef przypomniał sobie jedną z konferencji medycznych, na której słyszał moje wystąpienie o tym jak bronić się przed roszczeniami pacjentów.

I tak doszliśmy do rozmowy z początku tego wpisu.


Monitorowanie zdarzeń niepożądanych

Monitorowanie zdarzeń niepożądanych

Założenia do projektu ustawy

Wśród nowych pomysłów na temat reorganizacji służby zdrowia, które przedstawia Minister Radziwiłł jeden jest wart szczególnej uwagi.

To ustawa o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta, ma zastąpić obecnie obowiązującą ustawę o akredytacji w ochronie zdrowia. Na razie jest na etapie projektu założeń, który można konsultować do 19 lutego br.

Zgodnie z nowymi założeniami- wszystkie publiczne placówki zdrowotne będą musiały uzyskać autoryzację. Kryteria jakie będziecie musieli Państwo spełniać zostaną określone w rozporządzeniu ministra zdrowia (opracuje je nowo powołana Agencja ds. Jakości Opieki Zdrowotnej i Bezpieczeństwa Pacjenta). Autoryzacji będzie udzielał (jak i ją cofał)- minister zdrowia.

Krótko mówiąc- spełnienie pewnych wymagań jakościowych będzie warunkowało możliwość zawarcia umowy z NFZ.

Placówki, które nie otrzymają autoryzacji, stracą możliwość korzystania z finansowania ze środków publicznych i tym samym nie będą mogły należeć do sieci szpitali (ma ona być utworzona w lipcu tego roku).

Swoistym novum – będzie wprowadzenie wewnętrznych systemów monitorowania jakości i bezpieczeństwa udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej w tym zdarzeń niepożądanych. System służyć ma analizie poszczególnych zdarzeń medycznych, która to pozwoli na wdrożenie wyciągniętych wniosków do praktyki medycznej. Początkowo systemem tym zostaną objęte szpitale (również te, które nie mają kontraktu z NFZ).

Oceny propozycji monitorowania zdarzeń niepożądanych dokonałam dla portalu podyplomie.pl – zapraszam do lektury artykułu.


Kongres Innova Med Łódź, 17.02.2017 r.

Zaproszenie

Już niebawem, bo 17 lutego spotkamy się w Łodzi na kolejnym Kongresie Innova Med Hospital Management.

Opowiem Państwu jakie prawa mają pacjenci, a jakie lekarze. Skupimy się na tym jak bronić się przed roszczeniami pacjentów i co zrobić, gdy takie roszczenie (wezwanie do zapłaty czy pozew) wpłynie do szpitala czy naszej kliniki.

Temat mojego wystąpienia brzmi: Prawa Pacjenta oraz Prawa Lekarza – Jak bronić się przed roszczeniami Pacjentów?

Do zobaczenia w Łodzi.Kongres Innova Med


Wyciek dokumentacji medycznej

Wyciek dokumentacji medycznej

dokumentacja medyczna

Jeden z tabloidów (na jego niedawnych urodzinach bawił się Prezydent Duda) opublikował zdjęcia chorego Wojciecha Młynarskiego. Oliwy do ognia dolał fakt, że podobno gazeta ta dysponuje… dokumentacją medyczną pacjenta!

Jeżeli to prawda to zastanawiającym jest jak tabloid wszedł w jej posiadanie…

Moi klienci często pytają jak mają poprawnie udostępniać dokumentację medyczną i komu ją mogą wydać.

Trzeba o to szczególnie zadbać, bo dostanie się dokumentacji medycznej w niepowołane ręce może stanowić groźną broń. Pamiętam sprawę, w której szpital psychiatryczny wydał dokumentację medyczną mężowi pacjentki, który potem przy pomocy tych dokumentów chciał się szybko rozwieść z jej winy.

Chroń dokumentację pacjentów

Udostępnienie dokumentacji osobie nieuprawnionej jest złamaniem prawa pacjenta, którego dokumentację udostępniono.

Pod żadnym pozorem nie wolno  personelowi wynosić jej z placówki medycznej (np. do domu, żeby „na spokojnie uzupełnić”), ani udostępniać osobom trzecim bez zgody pacjenta.

Trzeba ją natomiast udostępnić na wezwanie sądu, prokuratury czy Wojewódzkiej Komisji do spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Od 2012 r. prawo do dokumentacji medycznej nabyli też spadkobiercy zmarłego pacjenta (żaden z nich nie musiał być upoważniony przez pacjenta  do wglądu lub odbioru dokumentacji), ale tylko w zakresie prowadzonego postępowania przed wojewódzką komisją do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych (czyli już po jego wszczęciu!).

Placówki często popełniają też błąd udostępniając dokumentację medyczną swojemu ubezpieczycielowi, w celu likwidacji szkody. Wolno to zrobić tylko po uzyskaniu zgody pacjenta.

Należy pamiętać, że gdy są jakieś wątpliwości , czy dana osoba może otrzymać dokumentację medyczną osoby trzeciej, to ona musi udowodnić, że ma takie prawo.

 


Przestroga dla młodego lekarza

Historia, którą opowiem, powinna być przestrogą dla młodych lekarzy. Przede wszystkim, że nie odgrywać herosa i stawiać się w pozycji paternalistycznej, zwłaszcza gdy pracuje się na kontakcie.

Wszystko zaczęło się standardowo. Pacjent został przyjęty na oddział w trybie planowym, miał porobione wszystkie niezbędne badania. Z pacjentem przeprowadzono wywiad anestezjologiczny, w ankiecie wpisano określony rodzaj znieczulenia (znieczulenie podpajęczynówkowe), pacjent podpisał zgodę na zabieg. Co ważne u pacjenta rozpoznano samoistne nadciśnienie i migotanie i trzepotanie przedsionków.

Jak to czasami bywa pacjent wypadł z grafiku operacji, miał być operowany kolejnego dnia. Tak się niefortunnie złożyło, że i następnego dnia raczej nie było szansy na przeprowadzenie operacji. Pacjent się niecierpliwił długim oczekiwaniem, w końcu ordynator zadecydował żeby go operować już poza grafikiem, po godzinie 14.00.

Do operacji wyznaczył młodego lekarza, który miał „na koncie” kilkanaście podobnych zabiegów. Nie było jednak anestezjologa.

Młody rezydent – wykonał tę operację -wbrew ustaleniom anestezjologa i pacjenta, który o wszystkim dowiedział się już na stole operacyjnym – w znieczuleniu miejscowym w obecności jednej pielęgniarki operacyjnej. W trakcie operacji, która trwała bardzo długo pacjent uskarżał się na duży ból i protestował wobec zmiany znieczulenia. W odpowiedzi usłyszał, że o rodzaju znieczulenia decyduje lekarz operator. Operacja była powikłana m. in. wystąpieniem u pacjenta dużego krwiaka.

Zdaniem biegłego powołanego w sprawie:

 Krwiak był wynikiem zastosowania znieczulenia miejscowego, długotrwałego przeprowadzania operacji (2 godziny i 15 minut), obciążeniami Powoda i jego stanem ogólnym. Doświadczony chirurg winien był przewidywać, iż u pacjenta z takim wywiadem może dojść do zaburzeń krzepliwości, a w konsekwencji do powstania krwiaków.

Decyzja o operowaniu pacjenta dzień po wyznaczonym terminie w dodatku w godzinach popołudniowych bez asysty anestezjologicznej oraz z zastosowaniem znieczulenia nasiękowego w przypadku pacjenta obciążonego anestezjologicznie- została e uznana za działanie niezgodne z aktualną wiedzą medyczną.

Sytuacja lekarza operującego

Zeznania lekarza wykonującego operację pacjenta, potwierdziły, iż jego decyzje dotyczące zmiany sposobu znieczulenia – niezważając na wywiad anestezjologiczny- były samodzielne i niekonsultowane z anestezjologiem.

Sytuację tego lekarza pogarszał fakt, że zatrudniony był na kontrakcie, co oznacza pełną odpowiedzialność za ewentualnie popełnione błędy podczas leczenia pacjentów.

Cała ta sytuacja kosztowała potem tego młodego lekarza wiele nerwów i obawy, czy szpital nie wystąpi przeciwko niemu z roszczeniem regresowym.

Jaki morał z tej historii płynie? Że to nie decyzja lekarza jest najważniejsza, a zgoda pacjenta, a konsekwencje prostych błędów mogą być bolesne.


Wezwanie do zapłaty, co dalej?

Wezwanie do zapłaty – bać się, a może bagatelizować?

Na adres  Twojej indywidualnej praktyki, albo podmiotu leczniczego, którego jesteś właścicielem lub dyrektorem przychodzi list od niezadowolonego z leczenia pacjenta lub jego prawnika. Otwierasz, a tam wezwanie do zapłaty niebagatelnej kwoty za błędy popełnione przy leczeniu i za rozstrój zdrowia jakiego pacjent doświadczył w Twojej placówce.

Nie, to nie fragment scenariusza nowego sezonu Chirurgów czy Lekarzy, to opis sytuacji, które spotykają coraz częściej medyków z własną praktyką.

Nawet przy najlepszej opiece znajdzie się niezadowolony pacjent. A że świadomość prawna wzrasta, takie przypadki będą coraz częstsze. Narażeni na roszczenia pacjentów są głównie ortopedzi, chirurdzy oraz ginekolodzy (przeczytaj relację ze szkolenia „Kiedy pacjentka skarży ginekologa”).

Co należy zrobić?

  1.  sprawdź dokumentację pacjenta, jaka była diagnoza i jak był leczony, kiedy to było (czy sprawa nie jest przedawniona), czy był to Twój pacjent, czy może innego lekarza, którego zatrudniasz. Zbadaj sprawę od strony medycznej, bo być może roszczenia pacjenta mogą być słuszne.
  2. sprawdź czy masz aktualne ubezpieczenie OC oraz ubezpieczenie dodatkowe, jeżeli jest potrzebne w Twojej specjalizacji.
  3. skontaktuj się ze swoim prawnikiem, a jeżeli go nie masz to wybierz takiego, który specjalizuje się w prawie medycznym. Wyjaśnij sprawę; jeżeli rzeczywiście popełniono błąd, to dobry prawnik będzie się starał poprowadzić postępowanie tak, aby doprowadzić do ugody i zminimalizować Twoje straty.
  4. wspólnie rozważcie, czy nie warto zgłosić szkody do ubezpieczyciela (ja zazwyczaj rekomenduję takie rozwiązanie swoim klientom). Pamiętaj, że dokumentację medyczną będziesz mógł przekazać ubezpieczycielowi tylko w przypadku, gdy pacjent wyrazi na to zgodę.
  5. jeżeli Twój ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania/zadośćuczynienia pacjentowi pozostanie droga sądowa, co oznacza, że może pozwać Ciebie (podmiot leczniczy). Jeżeli pozwie Ciebie zadaniem Twojego prawnika będzie przypozwać również Twojego ubezpieczyciela.
  6. jeżeli sprawa trafi do mediacji – bierz w niej aktywny udział. Generalnie nie bądź bierny na żadnym etapie postępowania.

Pamiętaj!

Nawet jeżeli nie doszło do błędu związanego z leczeniem pacjenta czasami warto przynajmniej próbować zawrzeć ugodę.

W ten sposób ochronimy swoje dobre imię i renomę (ewentualny kryzys medialny nie jest przecież potrzebny), a dodatkowo zminimalizujemy koszty oraz czas poświęcony na rozwiązanie tego problemu.


Dentist Equipment

Pionierska operacja

Zasada jest taka – każdy lubi się chwalić, zwłaszcza jeżeli chodzi o zabieg trudny, pionierską operację.

Polacy odnoszą sukcesy, które są doceniane na całym świecie. Wystarczy wspomnieć, że pierwszy polski przeszczep twarzy (i to ze wskazań życiowych) został uznany za najlepszy na świecie zabieg rekonstrukcyjny 2013. Trzeba jednak dodać, że sukces ten ujawniono po kilku miesiącach od przeszczepu.

Niedawno w Olsztynie zespół prof. Wojciecha Maksymowicza przeprowadził kilka pionierskich operacji wszczepienia pacjentom w śpiączce stymulatorów ośrodkowego układu nerwowego. Jeden z pacjentów już się wybudził, a media pokazały i jego i szczęśliwą rodzinę.

Teraz do mediów „przeciekła” informacja o wybudzeniu się ze śpiączki córki znanej aktorki. Źródłem informacji ma być członek zespołu prof. Maksymowicza. Fundacja, której założycielką jest aktorka, jak i ona sama nie potwierdzają tych rewelacji. No i powstał zgrzyt.

To jak to jest – można się chwalić? Czy nie wolno?

 Oczywiście, że wolno się chwalić, a nawet trzeba 🙂 . Tyle tylko, że za zgodą samego pacjenta lub jego opiekuna prawnego. Co więcej zgoda powinna dokładnie określać co wolno podmiotowi leczniczemu. Czy tylko przekazać informację, czy można ujawnić pełne dane pacjenta oraz okoliczności choroby i zabiegu, wreszcie czy można udostępnić jego wizerunek, zdjęcia itp.

Bez zgody pacjenta lub jego opiekuna prawnego nie wolno NIC ujawniać. Ujawnienie informacji o stanie zdrowia pacjenta powoduje naruszenie praw pacjenta.

Co mówią przepisy?

Pacjent ma prawo do zachowania w tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny, w tym udzielające mu świadczeń zdrowotnych, informacji z nim związanych, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu medycznego. (art. 13 ustawy o prawach pacjenta i RPP)

W celu realizacji prawa, o którym mowa w art. 13, osoby wykonujące zawód medyczny są obowiązane zachować w tajemnicy informacje związane z pacjentem, w szczególności ze stanem zdrowia pacjenta.

2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się, w przypadku gdy:

1) tak stanowią przepisy odrębnych ustaw;
2) zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób;
3) pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyraża zgodę na ujawnienie tajemnicy;
4) zachodzi potrzeba przekazania niezbędnych informacji o pacjencie związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych innym osobom wykonującym zawód medyczny, uczestniczącym w udzielaniu tych świadczeń. (art. 14 ustawy o prawach pacjenta i RPP)
Z przepisów jasno wynika: najpierw pionierska operacja, potem  zgoda pacjenta na ujawnienie informacji, a następnie wolno się chwalić 🙂

Zmiany w tajemnicy lekarskiej

książka i paragrafZ dniem 5 sierpnia br. zaczęła obowiązywać nowelizacja kodeksu karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw pacjenta

Zmiany dotknęły problemu tajemnicy lekarskiej, a ściślej ujmując dostępu do treści objętych ową tajemnicą przez osoby bliskie, co wywołało konsternację w środowisku medycznym.

Jeszcze do niedawna pacjent miał prawo do zachowania w tajemnicy przez podmioty wykonujące zawód medyczny, wszelkich informacji na temat swojego stanu zdrowia. Co więcej obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej spoczywał na lekarzu, nawet po śmierci pacjenta. Takie rozwiązanie dotychczas obowiązujące w prawie, uległo znacznej przemianie.  Do przepisów poddanych zmianom zaliczamy art. 14 u.p.p, w którym nie tylko zmieniono brzmienie ust 3., ale został on również rozbudowany o ust. 4.

W poprzednim brzmieniu ustawy osoba wykonująca zawód medyczny była związana tajemnicą medyczną także po śmierci pacjenta (poza wskazanymi przez ustawę wyjątkami).

Zmiany w przepisach

Aktualnie, sytuacja wygląda nieco inaczej, otóż lekarz co do zasady nadal jest związany tajemnicą lekarską, chyba że osoba bliska, wyrazi zgodę na ujawnienie tajemnicy.

A zatem zgodę na ujawnienie tajemnicy lekarskiej będzie mogła wyrazić osoba bliska w rozumienie przepisów ustawy.

Warto wspomnieć, iż ustawa zawiera dość szeroką definicję tego pojęcia, zgodnie z jej brzmieniem osobą bliską jest: małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciel ustawowy, osoba pozostającą we wspólnym pożyciu lub osoba wskazaną przez pacjenta.

Warto w tym miejscu pokusić się o małą refleksję nad tym, jakie narzędzia personel medyczny będzie stosował, aby zidentyfikować, czy faktycznie osobą domagającą się ujawnienia tajemnicy lekarskiej na temat pacjenta była za jego życia dla niego kimś bliskim.

Zastanawiająca jest również  to jak ma przebiegać identyfikacja osoby pozostającej we wspólnym pożyciu z pacjentem, trudno bowiem będzie udowodnić po śmierci pacjenta, czy dana osoba, pozostawała ze zmarłym pacjentem chociażby w nieformalnym związku partnerskim.

 Do ustawy o prawach pacjenta wprowadzono także możliwość zgłoszenia sprzeciwu. Mianowicie inna bliska osoba może nie zgodzić się na ujawnianie tajemnicy lekarskiej, korzystając ze wspomnianego powyżej środka w postaci sprzeciwu.

Znowelizowane przepisy dokładnie brzmią tak:

3. Osoby wykonujące zawód medyczny, z wyjątkiem przypadków, o których mowa w ust. 2 pkt 1-3 i ust. 2a, są związane tajemnicą również po śmierci pacjenta, chyba że zgodę na ujawnienie tajemnicy wyrazi osoba bliska.
4. Zwolnienia z tajemnicy, o którym mowa w ust. 3, nie stosuje się, jeśli ujawnieniu tajemnicy sprzeciwi się inna osoba bliska.

Oczywiście nie w każdym przypadku znajdzie się osoba, której będzie zależało, aby uszanować informację objęte tajemnicą lekarską, a to natomiast prowadzi do jednego wniosku, że droga do ujawnienia tajemnicy lekarskiej stała się dość prosta a sama instytucja tajemnicy lekarskiej w świetle wprowadzonych zmian ulega znacznej liberalizacji.

Problem z interpretacją przepisów

Trzeba także zadać sobie pytanie – jak ma się zachować lekarz, gdy po odpis dokumentacji  zmarłego  dorosłego syna przyjdzie matka (a upoważniona była żona pacjenta).

Co wtedy? Wówczas lekarz powinien sprawdzić, czy pozostali bliscy zmarłego zgadzają się na ujawnienie tajemnicy. Pytanie tylko jak ich ustalić?

A może wystarczy oświadczenie tej matki, że synowa, dzieci, bracia i siostry zmarłego też chcą ujawnienia tajemnicy?

Ważne

Dla placówek medycznych zmienione przepisy mogą stanowić duży problem. Przede wszystkim należy przeszkolić personel ze zmian w prawie, a także przygotować nowe procedury udostępniania dokumentacji medycznej oraz informacji o leczonych pacjentach. Jeżeli po śmierci pacjenta  informacje o nim  zostaną udostępnione osobie nieupoważnionej w skrajnych przypadkach można sobie wyobrazić wytoczenie procesu przez rodzinę zmarłego pacjenta.