Łapówka – wyrok w sprawie dr. Mirosława G.

Wczoraj swój finał sądowy znalazła wreszcie głośna sprawa dr Mirosława G., pełniącego do chwili spektakularnego aresztowania przez funkcjonariuszy CBA funkcję publiczną – ordynatora kardiochirurgii szpitala MSWiA. Od większości zarzutów – mobbingu,  molestowania seksualnego czy uzależnienia wykonania zabiegu od przyjęcia korzyści materialnej sąd lekarza uniewinnił. Skazał za przyjęcie łapówek w kopertach. Wyrok Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów jest nieprawomocny.

Niebezpieczny precedens?

W wyroku sąd uznał, że dowody wdzięczności okazywane lekarzowi przez jego pacjentów są niedopuszczalne. Za takie zdaniem sądu należy uważać prezenty rzeczowe: drogi bukiet kwiatów, drogie wydawnictwa książkowe,  alkohol oraz, co oczywiste – pieniądze (nawet w niewielkiej kwocie). Niezależnie czy były wręczane przed czy po zabiegu.

Kiedy mamy do czynienia z łapówką, a kiedy z dowodem wdzięczności?

Art. 228. § 1. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 4. Karze określonej w § 3 podlega także ten, kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, uzależnia wykonanie czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy lub takiej korzyści żąda.
§ 5. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową znacznej wartości albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Przede wszystkim należy podkreślić, że przestępstwo korupcji czy łapówkarstwa może popełnić wyłącznie osoba pełniąca funkcję publiczną. Lekarze nie znaleźli się na kodeksowej liście funkcjonariuszy publicznych. Jednakże kodeks karny definiuje także kim jest osoba pełniąca funkcje publiczne:

Osobą pełniącą funkcję publiczną jest funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową.

Doktor Mirosław G. był zatrudniony w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi – czyli w klinice MSWiA. Przez to stał się osobą pełniącą funkcję publiczną.

Takie postrzeganie ordynatorów jako osób pełniących funkcje publiczne utarło się w doktrynie od kilkunastu lat:

Pełnienie funkcji publicznej, o której mowa w art. 228 § 1 k.k., obejmuje czynności ordynatora w publicznym zespole opieki zdrowotnej, zarówno związane z administrowaniem, jak i udzielaniem świadczeń zdrowotnych wymienionych w art. 2 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (Dz. U. z 1997 r. Nr 28, poz. 152 ze zm.) oraz w art. 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. Nr 91, poz. 408 ze zm.) – finansowanych ze środków publicznych.

Uchwała Sądu Najwyższego 7 sędziów z dnia 20 czerwca 2001 r. I KZP 5/01

Gdyby dr. Mirosław G. pracował w placówce niepublicznej (bez kontraktu z NFZ), ewentualnie gdyby nie był ordynatorem (zastępcą ordynatora) kardiochirurgii przestępstwa by nie było! Postawę lekarza można by oceniać w kategorii norm etycznych, natomiast nie mógłby zostać o takie przestępstwo przez prokuraturę oskarżony, a następnie prawomocnie skazany przez sąd karny.

Określenie granicy między łapówką a dowodem wdzięczności łatwe nie jest. Bo niby dlaczego kawa i czekoladki są ok, a album o malarstwie Pabla Picassa, albo filiżanka Roshentala– już nie?

Popatrzmy na to orzeczenie:

Istnieją natomiast trudności i wątpliwości co do ustaleń i ocen, czy określone świadczenia (upominki czy prezenty) można uznać za łapówki na tle złożonej dość sytuacji w zakresie stosunków i kontaktów między nauczycielami a uczniami. Społeczne znaczenie szkoły i zawodu nauczycielskiego znalazło w Polsce uznanie zarówno instytucjonalne (Karta Nauczyciela), jak i zwyczajowe (obchody „Dnia Nauczyciela”, rozpoczęcia i zakończenia roku szkolnego, inne uroczystości szkolne lub nauczycielskie), w związku z czym od lat już upowszechnił się za aprobatą społeczną zwyczaj wręczania nauczycielom przez uczniów i ich rodziców okazjonalnych dowodów wdzięczności w postaci kwiatów albo innych symbolicznych upominków za ich trud pedagogiczny. Jeżeli tego rodzaju świadczenia, dokonywane zbiorowo (uczniowskie zbiórki pieniężne) lub indywidualnie mają charakter dobrowolny, nie wykraczają poza przyjęte zwyczajowo ramy, są współmierne do ich symbolicznego wyrazu i mają na celu wyłącznie uznanie oraz wdzięczność za trud nauczycielski, to traktowanie ich jako łapówek nie byłoby uzasadnione. Mogą one natomiast mieć charakter łapówkowy, jeżeli wykraczają poza wymienione ramy, zwłaszcza wtedy, gdy ich wartość materialna nie jest znikoma i odbiega od pojęcia symbolu.Rzecz jednak polega na tym, że granica między dopuszczalnym upominkiem a niedopuszczalną łapówką nie jest ani ścisła, ani łatwa do ustalenia i może być dokonywana tylko dla każdego wypadku indywidualnie. Nie jest to zaś zadanie łatwe, gdyż z jednej strony nie można sankcjonować zakamuflowanego łapownictwa – zarówno biernego, jak i czynnego – z drugiej zaś trzeba uważać, aby pochopnymi czy uproszczonymi ocenami nie wyrządzić krzywdy danemu środowisku nauczycielskiemu lub jego poszczególnym przedstawicielom.

Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 26 lutego 1988 r. VI KZP 34/87

 Przyznam, że dziwny to wyrok. I nie wiem czy oskarżony został osądzony sprawiedliwie. Sąd skazał lekarza, a jednocześnie postępowania wobec pacjentów, którzy jego zdaniem wręczali łapówki (koperty) umorzył (to może to jednak były dowody wdzięczności??). Padło też wiele gorzkich słów pod adresem prokuratury i działań CBA (zmanipulowanie filmu ze słynnego aresztowania). Większość z tego, o  co na konferencji prasowej oskarżali po zatrzymaniu dr. Mirosława G. – ówczesny Minister Sprawiedliwości i szef CBA okazała się nieprawdą.


{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Styczeń 6, 2013

Nie znam akt sprawy, ale jeśli rzeczywiście chodziło wyłącznie o koperty wręczane dobrowolnie przez pacjentów po zabiegu to trudno zrozumieć ratio legis uznawania takiego zachowania za korupcję. Nikt do wręczenia korzyści nie jest zmuszany, nie zależy od niej jakość świadczonej usługi, więc nikt kto nie chce wyrazić wdzięczności, nie musi tego robić. Jaki zatem interes publiczny jest chroniony poprzez penalizowanie takiego zjawiska? Już prędzej zrozumiałbym nałożenie na dr. G. obowiązku odprowadzenia podatku od tych darowizn – w końcu był to jego przychód.

Jeszcze bardziej trudny do zaakceptowania jest sztuczny – w mojej ocenie – podział wprowadzony przez sąd co do tego, co jeszcze jest dowodem wdzięczności, a co już łapówką. Podział taki nie wynika z jakichkolwiek norm prawnych, a przecież prawo karne powinno być jednoznaczne, więc skąd potencjalny oskarżony ma wiedzieć, kiedy już naraża się na zarzut korupcji.

Sprawa pewnie trafi do Sądu Najwyższego i mam nadzieję, że interpretacja sądu I instancji jednak się nie ostanie. Swoją drogą z wypowiedzi sądu wynika, że tak naprawdę za całą operację powinno się postawić przed sąd sporo funkcjonariuszy CBA. Obawiam się jednak, że nikogo ostatecznie nie oskarżą.

Odpowiedz

bezzebow Listopad 6, 2013

Ojtam ojatm, zywkla płotka. Prawdziwi łapówarze siedza gdzie indziej http://antyramki.com/antyramka/1864/Lapowkarze

Odpowiedz

Dodaj komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: